Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 marca 2018

Prozdrowotne akcje a rzeczywistość


stetoskop, badania

Nie każdy z was wie, że jestem osobą dość chorowitą, od dziecka nie opuszcza mnie astma a w wieku dojrzewania doszła jeszcze łuszczyca albo AZS – do końca nawet nie jestem zdiagnozowana mimo jeżdżenia po dermatologach i klinikach (osobiście uważam, że mam to i to).

Od dłuższego czasu twierdzę, że męczy mnie coś jeszcze i tu zaczyna się cała zabawa...

sobota, 11 listopada 2017

Bostonka, choroba bostońska- nasze objawy

Znasz taką zabawę "powiedz" ?
Nie raz miałam z niej ubaw, tydzień temu wymyśliłam jej kolejną wersję:
-Powiedz bostonka
*bostonka
- Twoja twarz, dłonie i stopy będą wyglądać jak azjatycka biedronka! 
Teraz mnie to śmieszy ale uwierz, tydzień temu niemal przez nią płakałam, ale od początku.

czwartek, 5 października 2017

Są takie pytania na które nie ma odpowiedzi...

Pół roku starań, w końcu są! Dwie upragnione kreski na teście ciążowym, radość tak ogromna, że nie można się tą nowiną nie podzielić i tak aparat w dłoń synowi do potrzymania małe śpioszki, zdjęcie na fejsa i wiadomość poszła w świat, że RobotnaBezrobotna znów zostanie matką a później...

sobota, 30 września 2017

Naturalne wzmacnianie odporności

Niejednokrotnie przechodzimy obok niej obojętnie, ot zwykły krzew rosnący sobie gdzieś na łące. Tym razem jednak  postanowiłam przyjrzeć się jej bliżej. Ciekawi Cię o czym mowa? Już spieszę z wyjaśnieniem. 

sobota, 1 lipca 2017

SOS Wakacje - pierwsza pomoc

morze z dzieckiem
    Już za kilkanaście godzin zaczniemy nasze wakacje, niby czas odpoczynku, jednak nauczona ostatnim wyjazdem z niespełna rocznym (wtedy) bobasem wiem, że odpoczynek może zamienić się w jeszcze większą harówkę niż w domu.

sobota, 24 czerwca 2017

Walcz z chorobą naturalnie-przepis na super żelki

Ostatni raz moje dziecko chore było we wrześniu 2016, mogłabym napisać jeszcze miesiąc temu, niestety w powietrzu tyle tych małych wrednych zarazków, tak też najpierw złapało matkę, później syna, skończyło się na antybiotyku. Tydzień spokoju i własnie mamy nową inwazję. Jako że nie chcę faszerować syna chemią staramy się najpierw walczyć domowo (nie raz udało się i organizm sam się obronił) i tym razem próbujemy choć odporność zaniżona, jeśli nie przejdzie w poniedziałek niestety do lekarza...