W końcu nastał ten dzień, mój synek staje się małym mężczyzną i rozpoczyna swą "samodzielną" przygodę.
Zauważyłam, że z rozpoczęciem roku szkolnego wiele mam cieszy się z odzyskanej "wolności" i szczerze mówiąc trochę tego nie rozumiem, czy naprawdę dzieci przeszkadzają w życiu aż tak bardzo, że niektórzy rodzice korzystają z najmniejszej okazji by się ich pozbyć oddając do babci/cioci/przedszkola? Osobiście jestem przerażona i na pewno bardziej zestresowana niż mój syn.
Będą tam pierwsze poważne przyjaźnie i miłości, smutki, stresy i radości. Wiem, że nauczy się tam o wiele więcej. Wśród rówieśników każde dziecko rozwija się inaczej. Jednak kiedy dziś, drugi dzień szliśmy do przedszkola syn był nieco smutny, pytając go dlaczego nie chce iść mówił "pani nie jest fajna, tylko mama jest fajna " a kiedy wracaliśmy mówi że siedział na karze !? (muszę o to dopytać panią). Serce boli a rozum mówi - prowadź i tłumacz. Całe moje szczęście kiedy zobaczył dzieci od razu do nich poleciał ale boję się, że zamiast lepiej będzie gorzej
Łudziłam się, że ja nie będę tego przeżywać, przecież wiem jak on uwielbia dzieci, jak od maleńkości go ciągnęło do ludzi i na pewno jest i będzie mu tam dobrze, jednak mimo to ciągle myślę co tam robi, czy nie płacze, jak traktują go pozostałe dzieci. Wiem, że to głupota i dobrze robię jednak ta niepewność mnie dobija.
A Ty? Jak radzisz sobie z "dorosłością" swojego dziecka ? Może też posłałaś/eś swoje dziecko do żłobka/przedszkola/szkoły a może Twoje dziecko weszło w prawdziwą dorosłość i właśnie wyjeżdża na studia? Z chęcią przeczytam każdą historię, pośmieję lub posmucę się razem z Tobą, pisz śmiało! 






Myślę, że szybko przyzwyczaisz się do takiej samodzielności Twojego synka :) Jeśli uwielbia dzieci to on na pewno też szybko się zaklimatyzuje. Trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńPowodzenia Młody! Mamo bądź dzielna :*
OdpowiedzUsuńmój niespełna trzylatek wszedł w kolejną fazę i ruszył do przedszkola. To dla jego dobra, więc nie miałam z tym problemu, choć raz się łezka w oku zakręciła, kiedy odrywać go trzeba było od mojej szyi. Trzymam kciuki za Ciebie, żebyś się nie złamała, a syn na pewno sobie poradzi <3
OdpowiedzUsuńJa nie mam problemu z tym, że synek mi się usamodzielnił, taka już kolej rzeczy :)
OdpowiedzUsuńNie mam dzieci wiec trudno jest mi cokolwiek powiedziec ale milo sobie poczytac co tam wymyslili inni. To bardzo mile i pobudza wyobraznie w ten dobry przyjemny sposob. Pozdrawiam i zapraszam :)
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię bez dwóch zdań. Moja córka ma dopiero niecałe 6 miesięcy więc okres szkolny jeszcze daleko przed nami ale ja za 3 miesiące wracam do pracy i mam stresa że ja zostawię. Fakt że będzie pod super opieka tatusia, więc nie martwię się że będzie jej źle. Chodzi mi raczej o emocjonalna więź z moja kruszynka. Tak jak napisałaś wiele mam się cieszy, że daje dziecko do żłobka i wraca do pracy. Ja na szczescie do zlobka nie musze jej posylac ale na powrot do pracy tez sie nie ciesze. Pracę mam fajna, ale mam nieustające wrażenie że nie potrafię się nacieszyć moja córka i cały czas mi jej mało �� jak więc dam radę wytrzymac 8 godzin bez niej? ��
OdpowiedzUsuńOch, musimy być twarde, ja bardzo chciałam mieć pracę tylko na rano, kiedy syn własnie w przedszkolu żebyśmy mogli mieć całe popołudnia dla siebie no ale niestety trzeba robić na dwie zmiany, mam nadzieję że chociaż weekendy uda mi się mieć wolne
UsuńJa się bardzo cieszyłam z roku szkolnego. Pracuję w domu, w wakacje musiałam pracować w nocy, przy dziecku się nie dało. Więc tak, czasami dziecko przeszkadza. Zwłaszcza znudzone dziecko brakiem kolegów.
OdpowiedzUsuńAleż świetnie ujęty tekst. Wyjęty z moich ust po prostu ;) też nie rozumiem jak rodzice moga się na każdym kroku pozbywać dzieci, a to do placówek, a to do dziadków.. czy aż tak im przeszkadzają? :(
OdpowiedzUsuńJa staram się w miarę możliwości robić wszystko z dzieckiem, kiedy nie daję rady angażuję tatę lub dziadków :)
Usuńoj tak. ja codziennie patrzę jak mi rosną dzieci szybko i nie mogę nadąrzyć...
OdpowiedzUsuń