sobota, 17 czerwca 2017

Trochę śmiechu przez łzy...

     Chyba każda z nas, kobiet, matek ma w swoim życiu takie dni kiedy chciała by wszystko rzucić w cholerę, stanąć obok i zobaczyć jak poradzą sobie bez nas w domu, więc pół żartem pół serio...


    Kobieto, matko strapiona, która właśnie posprzątała cały burdel w domu by wieczorem znów się do tego zabrać, kiedy dziecko pójdzie spać. Ty która włączyła pralkę, bo przecież sama sobie wkłada te wszystkie brudne skarpetki i majtki walające się w każdym kącie, wypiera i pięknie na sznurkach rozwiesza. Ty która z dzieckiem na rękach lub co gorsza z dwu/trzy/czterolatkiem wyszłaś na pole bitewne w poszukiwaniu produktów do obiadu. Ty co stałaś przy garach by zaspokoić głód rodziny i wreszcie Ty kobieto, która jesteś w pogotowiu 24 godziny na dobę, jak śmiesz prosić o chwilę wytchnienia, chociaż dwie godziny samej ze sobą, jak śmiesz narzekać na zmęczenie ?! Przecież matka, babka a nawet teściowa radę dawała i nie marudziła. Przecież Ty, kobieto styrana siedzisz w domu, nawet nie musisz zawracać sobie głowy rachunkami, bo bohater, mąż Twój czy partner dba o to byś prąd w domu miała kiedy tą pralkę codziennie włączasz lub gdy przy tych garach kilka razy dziennie stoisz, Twój bohater zadba też o wodę co byś miała jak się wyciszyć przy jej szumie kiedy zmywasz kolejny raz te brudne naczynia. Czy nie uważasz że po tych 8 godzinach w pracy należy mu się odpoczynek, kiedy Ty od samego rana do wieczora biegasz za jego latoroślą? Bądź że wyrozumiała dla swego bohatera, doceń go, bo przecież inna na pewno go doceni! A Ty jędzo, matko cierpiąca ciesz się że w domu siedzieć możesz, choć nie na długo, bo zaraz do pracy trzeba wracać na dwóch etatach czas zarabiać... ups! przepraszam, na jednym etacie pieniądze zarabiać a drugim swe powołanie dopieszczać, bo przecież rodząc się kobieto już przypisane masz, o dom i rodzinę dbać. 

A ja kobieto, matko zmęczona, ja Ciebie rozumiem, myślami Cię wspieram, wysyłam Ci mocy mojej ostatki, łączę się w bólu, bo jest nam ciężko ale powiem Ci jedno, dbaj o to dziecko, dbaj i pokazuj że można inaczej, że ojciec też może pomóc matce i przez to świat do góry nogami nie stanie! 

PS. Tak wiem, nie każda z was tak ma, wiele z nas ma wspaniałych mężów, partnerów, kochanków którzy dzielą z nami obowiązki pół na pół, wiedzą jakim ciężarem jest utrzymanie w ładzie domu i wychowywanie dziecka, jednak są takie kobiety którym naprawdę jest w życiu ciężko, od zawsze są niedoceniane i myślą że taki już ich los, ja mimo że mam wspaniałego, choć denerwującego ;) męża, czuję się już wypalona przez siedzenie 3 lata w domu z dzieckiem, które mimo wszystko kocham nad życie i wiem jak mogą czuć się kobiety, które to spotyka codziennie, także proszę nie nakręcajcie się, chcę wierzyć (i sama tego doświadczyć, ) że każda z nas może piąć się wysoko po szczeblach kariery zawodowej (22 wybieram się nawet na szkolenie W KOŃCU) że każda z nas ma prawo do samospełnienia, niezależnie od tego czy radość sprawia nam dom czy praca. 


1 komentarz: